Projekt Łazarz: Prolog.
Tak otworzyliśmy tę bramę.
112 osób, dwie frakcje i laboratorium, w którym zdecydowanie coś poszło nie tak. Tak zaczęła się historia Projektu Łazarz — od dziennej gry w Milwinie, która dała graczom w kość, a nam mnóstwo powodów do satysfakcji i kilka konkretnych lekcji na przyszłość.

Laboratorium było tajemnicą. Teraz jest grobem.
Tak wprowadzaliśmy Was w świat Łazarza. Eksperyment wymknął się spod kontroli, a ciała, które powinny pozostać martwe, zaczęły się poruszać. Do tego samego miejsca ruszyły dwie frakcje z zupełnie różnymi zamiarami: jedna chciała zatrzeć ślady i zniszczyć efekty badań, druga — przejąć je i wykorzystać.
Tyle słowem wstępu. Podczas gry walczyliście o kontrolę nad punktami, szukaliście próbek wirusa i rozwiązywaliście szyfry. Do odnalezienia był też ocalały członek personelu laboratorium. Samo strzelanie nie wystarczało — o wyniku decydowała realizacja zadań.
112 osób i start o czasie.
Na liście zapisów mieliśmy 140 osób. Ostatecznie 13 kwietnia 2025 roku w Dzikiej Strefie Milwino pojawiło się 112 graczy. Bardzo nas ucieszyło, że tak licznie odpowiedzieliście na nasze zaproszenie.
Dzięki również za to, że przyjechaliście odpowiednio wcześniej. Rejestracja i chronowanie przebiegły sprawnie, więc odprawę rozpoczęliśmy punktualnie. Była też krótka — zgodnie z obietnicą. W końcu przyjechaliście grać, a nie słuchać naszego wykładu.
Walka o stacje, próbki wirusa i zaginiony naukowiec.
Obie frakcje miały ten sam zestaw zadań. Walczyliście o kontrolę nad stacją sanitarno-epidemiologiczną i stacją uzdatniania wody. Przejęcie punktu wymagało odnalezienia licznika i przytrzymania przycisku w kolorze drużyny. Każde pełne dziesięć minut dominacji dawało jeden punkt.
Kolejnym zadaniem było zbieranie fiolek z próbkami wirusa. Można je było znaleźć na całym terenie gry, a najwięcej znajdowało się w laboratorium. Do bazy należało dostarczyć próbki w kolorze swojej frakcji. Za każdą dostarczoną fiolkę we właściwym kolorze drużyna otrzymywała punkt. Fiolka w niewłaściwym kolorze oznaczała stratę dwóch punktów.
Próbek mógł dotykać wyłącznie wyznaczony specjalista, rozpoznawalny po stroju laboratoryjnym. Tylko on mógł też przenosić je do bazy. Dla pozostałych kontakt z fiolką oznaczał natychmiastowy powrót na respawn. Samo znalezienie fiolki nie wystarczało — trzeba było jeszcze umożliwić specjaliście jej dostarczenie do bazy.
Do tego dochodziły skrzynie zamknięte na kłódki szyfrowe. Drużyna, która jako pierwsza otworzyła daną skrzynię, zdobywała pięć punktów. Należało również odnaleźć ocalałego naukowca. Nie ułatwiał zadania: bał się wszystkiego i mógł uciekać przed graczami. Za odnalezienie i odprowadzenie go można było zdobyć 30 punktów. Za jego zabicie groziła natomiast strata aż 100 punktów.
Wynik: 71:26 dla Czerwonych.
Czerwoni zdobyli więcej punktów zarówno za dominację, jak i za dostarczone próbki. Jako pierwsi otworzyli też cztery skrzynie, co dało im kolejne 20 punktów. Końcowe zestawienie wyglądało tak:
| Zadanie | Czerwoni | Niebiescy |
|---|---|---|
| Dominacja obu stacji | 25 | 11 |
| Fiolki dostarczone do bazy | 26 | 15 |
| Otwarcie skrzyń | 20 | 0 |
| Łącznie | 71 | 26 |
Gratulacje dla Czerwonych! Obu frakcjom dziękujemy za zaangażowanie i wysiłek — teren wymagał sporo sił.
Było zmęczenie. Były też rzeczy do poprawy.
Po grze było po Was widać, że daliśmy Wam w kość. Prolog miał być wymagający, a teren w Milwinie dodatkowo podnosił poprzeczkę. Tym bardziej doceniamy, że chciało Wam się walczyć o kolejne zadania.
Nie wszystko wyszło tak, jak chcieliśmy. Zebraliśmy Wasze uwagi, w tym te dotyczące zbyt długich powrotów na respawn. W podsumowaniu wspominaliśmy o próbach wprowadzenia medyków i zmiany rozmieszczenia respawnów, które nie rozwiązały problemu. Wiedzieliśmy, że przed kolejnymi grami musimy jeszcze nad tym popracować.
Były też spiny, kłótnie i uwagi o nieprzyznawaniu się do trafień. Prosiliśmy Was wtedy o spokojne wyjaśnianie spornych sytuacji i wzajemny szacunek. To nadal aktualne: emocje podczas gry są zrozumiałe, ale nie powinny psuć zabawy innym.
Dzięki za ten początek.
Dziękujemy wszystkim, którzy przyjechali, grali i podzielili się uwagami po wydarzeniu. Dziękujemy również GATE Enterprise za przekazanie nagrody. Mamy nadzieję, że nagroda przydała się zwycięzcy.
Prolog możecie zobaczyć także z perspektywy GO Storm:
Zobacz film z wydarzenia na kanale GO Storm ↗
Krauss ruszył dalej.
Gra dobiegła końca, ale historia Łazarza miała ciąg dalszy. W fabularnym podsumowaniu ujawniliśmy, że doktor Krauss zdążył wykraść z laboratorium próbki wirusa i wyruszyć w nieznane. Czy to był początek apokalipsy zombie? Po Prologu pozostawiliśmy graczy właśnie z tym pytaniem.
Podsumowanie pierwszej edycji zakończyliśmy słowami, które zostały z nami na dłużej:
Zamykamy drzwi, ale nie gasimy światła.Wróć do bloga ↗